Google analizuje budowę wyrazów?

Zastanawiam się, czy Google dokonuje przy wyszukiwaniu analizy morfologicznej wyrazów, i to naszych polskich. Nie mogłem się doszukać w sieci informacji na ten temat.

I tak wpisując wyraz "białego" (dopełniacz liczby pojedynczej przymiotnika biały) już na pierwszej stronie wyników otrzymujemy wyróżnione formy biały oraz białym:

Wyniki wyszukiwania słowa 'białego' w wyszukiwarce Google

Wpisując zaś wyraz "białej" (dopełniacz liczby pojedynczej przymiotnika biała) już na pierwszej stronie wyników otrzymujemy wyróżnione formy białą oraz biała:

Wyniki wyszukiwania słowa 'białej' w wyszukiwarce Google

W wynikach wyszukiwania formy męskie i żeńskie nie mieszają się, więc chyba wyszukiwarka nie reaguje mechanicznie na początkową część wyrazu, np. biał- albo białe- , bo występują one w obu rodzajach.

Część stron, które zawierają poszukiwane słowo, np. białego, zawiera też inne formy, jak biały. Inne strony zawierają jednak tylko formę pokrewną, a nie ma na nich wcale słowa w postaci wpisanej do wyszukiwarki.

Gdy obejrzymy kopię strony w Google, to na żółto zostanie podświetlona tylko forma wpisana do wyszukiwarki. Przy oglądaniu kopii strony, która wcale nie zawiera wpisanej formy, można zobaczyć np. komunikat tego typu: "Znaleziono tyko w linkach do tej strony: białego". Być może więc wyszukiwarka nie analizuje morfologii wyrazów, tylko uwzględnia wpisaną formę w linkach. Gdyby również w linku byłaby tylko forma pokrewna, to może strona nie byłaby znaleziona. Z drugiej jednak strony w wynikach pogrubia również formy pokrewne, więc w jakiś sposób musi je identyfikować. Ciekawe, jak to faktycznie działa. NetSprint dokonuje analizy, więc może Google też.

Co Polak potrafi w internecie

Na Gazeta.pl pojawił się artykuł pt. "Co Polak potrafi w internecie". Zawiera on dane GUS o internetowych umiejętnościach Polaków. Oprócz informacji takich jak odsetek osób korzystających z komputera i internetu mamy też następujące zatrważające statystyki:

Około dwóch milionów osób potrafi zrobić stronę internetową, a półtora miliona - napisać program komputerowy.

Czas się chyba przekwalifikować, np. na specjalistę od sypania piasku na nowo wylany asfalt. Konkurencja mniejsza, a zarobki rosną, że ho, ho...