Praca dla webmastera

Przeglądając ogłoszenia o pracy skierowane do webmasterów i webdeveloperów można odnaleźć w nich pewne tendencje.

Pozytywny jest fakt, że firmy dostrzegają istnienie specjalizacji w tak szerokich pojęciach jak webmaster czy webdeveloper. Poszukują więc np. specjalisty w technologiach, takich jak (X)HTML, CSS i JavaScript, albo osoby biegłej w programowaniu obiektowym w PHP i znającą zagadnienia MVC. Nadal jednak są i takie ogłoszenia, gdzie ktoś wpisał prawdopodobnie wszystko, co mu się skojarzyło z tworzeniem stron: HTML, CSS, JavaScript, PHP, MySQL, Flash, Photoshop i jeszcze administracja Apachem - a czemu by nie. Wszystko koniecznie z obowiązkową adnotacją - "biegła znajomość". Takie oczekiwania mają często firmy, które działają w innej branży, ale chcą mieć kogoś "od internetu". Sensowną strategią jest omijanie takich ofert szerokim gestem myszki.

Czytaj dalej...

Jak utracić znajomych przy użyciu komputera

Znajomych można stracić na różne sposoby. Dobrą metodą jest np. wspólne robienie interesów. Duże możliwości w tym zakresie daje też używanie poczty elektronicznej czy komunikatorów. Wynikają z tego różne kłótnie i nieporozumienia, a nawet zupełne zerwania stosunków towarzyskich. Oczywiście, ludzie są kreatywni i w konflikty popadają równie sprawnie bez pomocy współczesnych osiągnięć techniki. Jednak część nieporozumień albo stopień eskalacji konfliktu, wynika z faktu komunikowania się w postaci elektronicznej. Zatem skąd się mogą brać takie problemy i co zrobić, by ich uniknąć?

Czytaj dalej...

Google analizuje budowę wyrazów?

Zastanawiam się, czy Google dokonuje przy wyszukiwaniu analizy morfologicznej wyrazów, i to naszych polskich. Nie mogłem się doszukać w sieci informacji na ten temat.

I tak wpisując wyraz "białego" (dopełniacz liczby pojedynczej przymiotnika biały) już na pierwszej stronie wyników otrzymujemy wyróżnione formy biały oraz białym:

Wyniki wyszukiwania słowa 'białego' w wyszukiwarce Google

Wpisując zaś wyraz "białej" (dopełniacz liczby pojedynczej przymiotnika biała) już na pierwszej stronie wyników otrzymujemy wyróżnione formy białą oraz biała:

Wyniki wyszukiwania słowa 'białej' w wyszukiwarce Google

W wynikach wyszukiwania formy męskie i żeńskie nie mieszają się, więc chyba wyszukiwarka nie reaguje mechanicznie na początkową część wyrazu, np. biał- albo białe- , bo występują one w obu rodzajach.

Część stron, które zawierają poszukiwane słowo, np. białego, zawiera też inne formy, jak biały. Inne strony zawierają jednak tylko formę pokrewną, a nie ma na nich wcale słowa w postaci wpisanej do wyszukiwarki.

Gdy obejrzymy kopię strony w Google, to na żółto zostanie podświetlona tylko forma wpisana do wyszukiwarki. Przy oglądaniu kopii strony, która wcale nie zawiera wpisanej formy, można zobaczyć np. komunikat tego typu: "Znaleziono tyko w linkach do tej strony: białego". Być może więc wyszukiwarka nie analizuje morfologii wyrazów, tylko uwzględnia wpisaną formę w linkach. Gdyby również w linku byłaby tylko forma pokrewna, to może strona nie byłaby znaleziona. Z drugiej jednak strony w wynikach pogrubia również formy pokrewne, więc w jakiś sposób musi je identyfikować. Ciekawe, jak to faktycznie działa. NetSprint dokonuje analizy, więc może Google też.

Co Polak potrafi w internecie

Na Gazeta.pl pojawił się artykuł pt. "Co Polak potrafi w internecie". Zawiera on dane GUS o internetowych umiejętnościach Polaków. Oprócz informacji takich jak odsetek osób korzystających z komputera i internetu mamy też następujące zatrważające statystyki:

Około dwóch milionów osób potrafi zrobić stronę internetową, a półtora miliona - napisać program komputerowy.

Czas się chyba przekwalifikować, np. na specjalistę od sypania piasku na nowo wylany asfalt. Konkurencja mniejsza, a zarobki rosną, że ho, ho...

Skąd bierze się agresja w internecie?

Na Gazeta.pl można przeczytać "Skąd bierze się agresja w internecie?" (tłumaczenie z "The New York Times"). Traktuje on o dobrze znanym zjawisku, kiedy to poczucie anonimowości w sieci (zresztą często złudne) sprawia, że ludzie wypisują obelżywe i agresywne teksty, jakich by nigdy nie mieli odwagi wygłosić w realnym spotkaniu ani podpisać własnym imieniem i nazwiskiem.

Warto w tym miejscu wspomnieć opowiadanie Mrożka pt. "Ostatni husarz", w którym niejaki Lucuś wypisuje inwektywy w publicznych toaletach i czuje się niezwykle dumny z własnej odwagi.

A jaką postawę przyjąć wobec tych wszystkich niesamowicie odważnych i bezkompromisowych anonimowych opinii w sieci? Można zgodnie z "Przesłaniem Pan Cogito" Herberta:

niech nie opuszcza ciebie twoja siostra Pogarda
dla szpiclów katów tchórzy

Co każdy wiedzieć powinien

Na Onecie można przeczytać tłumaczenie artykułu z niemieckiej gazety "Süddeutsche Zeitung" pt. "Co każdy wiedzieć powinien". Są to rzeczy typu jak czytać mapę, jak pocieszyć przyjaciela, ale również jak otworzyć butelkę piwa za pomocą zapalniczki, a także... jak załadować na YouTube materiał wideo i jak zainstalować na swoim komputerze Firefoksa zamiast Internet Explorera, nie tyle z pobudek technicznych, co ideologicznych.

O przeglądarkach internetowych w "Polityce"

Na stronach Onetu można przeczytać artykuł Wojna przeglądarek. Rudy na 102, zaczerpnięty z "Polityki". Opisuje krótko historię przeglądarek, wojnę między Internet Explorerem a Netscape Navigatorem i obecną sytuację. Tekst skierowany zdecydowanie do tzw. zwykłego czytelnika, mający mu pokrótce przedstawić zagadnienie.

Zadziwia jednak sposób pojawienia się w tym tekście przeglądarki Firefox i całej rodziny "geckowatych". Otóż po przegranej walce Netscape z IE pojawiaja się jeszcze Netscape 6 i kolejne wersje, ale nie odgrywają większej roli. I nagle objawia się Firefox, tworzony przez Fundację Mozilla i grupę wolontariuszy. Żadnej wzmianki, skąd się wziął i co go łączy z Netscape. Jest informacja, że oparto go na silniku Gecko, ale też nie ma wzmianki, skąd się to Gecko wzięło. W jednym akapicie jest zdanie, że siostrą Firefoksa jest Mozilla Suite, która ma jakieś tam cechy pamiętnego Netscape. I to wszystko. Dalej jest jeszcze wymieniony Flock, ale można odnieść wrażenie, że to kolejna zupełnie odmenna przeglądarka i nic nie sugeruje, że cokolwiek mogłoby ją łączyć z Firefoksem.

Może w wersji drukowanej artykuł jest pełniejszy, może coś wyjaśnia rozmowa z osobami związanymi z Firefoksem, do której odsyła autor. Jednak artykuł w takiej formie, jak dostępny w internecie, nie przedstawia faktycznej historii przeglądarek, przynajmniej jeśli chodzi o rodzinę Gecko.

Web 3.0

Na Onecie można przeczytać artykuł Co po YouTube i MySpace? (tłumaczenie z "The Guardian"). Jest w nim o Web 2.0, ale pojawia się też kolejne pojęcie - Web 3.0, które okazuje się być niczym innym jak... siecią semantyczną.

Jak zgłaszać uwagi do strony internetowej

Wiele razy już mi się zdarzyło, że klient próbował zgłosić uwagę do swojej strony, ale toczyła się długa korespondencja, zanim udało się nam ustalić, o co dokładnie chodzi. Napisałem więc kilka porad, które mogą ten proces skrócić i ułatwić.

Jeśli jesteś webmasterem, spotkałeś się pewnie z sytuacją, gdy klient zgłaszał, że coś jest nie tak z jego stroną internetową, ale nie potrafił wyjaśnić, o co właściwie chodzi i dlaczego jest taki poruszony. Jeśli zaś jesteś właścicielem lub redaktorem strony, to być może zdarzyło Ci się zgłaszać nieskutecznie problem webmasterowi. Celem tego artykułu, skierowanego bardziej do osób zarządzających stronami niż webmasterów, jest ułatwienie komunikacji w zakresie zgłaszania uwag. Uwagi rozumiemy szeroko - mogą to być problemy i błędy, ale też prośby o wprowadzenie zmian lub aktualizacji.

Przeczytaj cały artykuł Jak zgłaszać uwagi do strony internetowej.

Aktualizacja spisu galerii stron CSS

Zrobiłem aktualizację spisu galerii stron CSS:

  • dodane kilka nowych galerii
  • usunięte nieaktualne linki
  • lista moich ulubionych z wyjaśnieniem, dlaczego je cenię

Krótka historia maszyn liczących

Tym razem tekst o historii maszyn liczących, który powstał kiedyś na podstawie książki Robert Ligonniere'a Prehistoria i historia komputerów. Od początków rachowania do pierwszych kalkulatorów elektronicznych.

Dzisiejszy wielofunkcyjny komputer wywodzi się z mechanicznych maszyn liczących, których poprzednikami były proste przyrządy do rachowania, jak np, abak, znany już w starożytności. Pierwsze mechaniczne maszyny liczące skonstruowano w XVII wieku.

Cały artykuł Krótka historia maszyn liczących jest na mojej stronie, a tu miejsce na komentarze.

Google Alerts spamują Gmaila

Ot, ciekawostka. Ustawiłem Google Alerts. I pierwszy mail od tej usługi trafił w Gmailu od razu do folderu "Spam". A nie było w nim żadnej v1agry czy "enlarge your..."

Unia Europejska i favicon Netscape'a

Zastanawia mnie, skąd się bierze na stronach Unii Europejskiej o społeczeństwie informacyjnym favicon Netscape'a:

Image Hosted by ImageShack.us

Jakoś nie mogę się dopatrzeć, żeby to było gdzieś w kodzie umieszczone. Pod Linuksem jest widoczne zarówno w Firfoksie, jak i Operze.

Ulubiony humor

Gdyby ktoś się nudził, to pod adresem www.humor.budowniczy.net zgromadziłem trochę kawałów, dowcipów, anegdot, dziecięcych wierszyków i tym podobnych mniej czy bardziej wesołych kawałków.

"Jak zwiekszyc ogladalnosc swojego bloga?"

Siedzi człowiek na Joggerze i nie wie, co się dzieje na innych serwisach blogowych. A Blog.pl proponuje użytkownikom "jak zwiekszyc ogladalnosc swojego bloga":

Czytaj dalej...

(Nie)umiejętność korzystania z poczty elektronicznej

Czy użytkownicy poczty elektronicznej umieją korzystać z poczty elektronicznej? Otóż nie umieją - jeśli pod pojęciem "umiejętność" rozumieć coś więcej niż wiedza jak wysłać i odebrać e-maila. I, co gorsza, są na tę umiejętność odporni. Oto lista najbardziej irytujących praktyk obserwowanych nagminnie w poczcie przychodzącej:

  • Temat listu - najczęściej nic nie mówi o treści listu. "Pytanie", "Poprawka" albo pusty temat dominują. A jeśli korespondencja z jakąś osobą składa się z 328 listów? Znajdź potem ten potrzebny sprzed 5 miesięcy. Właściwie można dodać funkcję, która wstawiałaby losowy tytuł maila. Użytkownik miałby mniej roboty, a efekt ten sam.
  • Re:, czyli Odpowiedz - uwielbiam, jeśli, zamiast napisać nowy list, ktoś klika "Odpowiedz" na pierwszym lepszym mailu, którego kiedyś ode mnie dostał, np. rok i 3 miesiące temu.
  • Przycinanie cytatów - wśród części użytkowników panuje zabobonny lęk przed usunięciem chociażby jednej literki z listu, na który się odpowiada. Można więc spotkać listy, gdzie po długachnym cytacie jest skromna odpowiedź "OK", która właściwie nie wiadomo czego dotyczy. Jeszcze ciekawiej wygląda korespondencja, która trwa dłuższy czas. Przy piątym mailu mamy treść wszystkich poprzednich, a każdy z nich zajmował przynajmniej stronę znormalizowanego maszynopisu. Na tym tle odpowiadanie nad cytatem jest czynem o znikomej szkodliwości społecznej.
  • CC, BCC - te literki chyba też wzbudzają obawy, więc na wszelki wypadek większość osób z nich nie korzysta. Polskie tłumaczenia "Kopia" i "Ukryta kopia" nie rozwiewają lęków. Zatem, jeśli ktoś zamierza wysłać maila do wielu osób, to profilaktycznie wstawi wszystkie adresy w pole "Do". Proceder ulubiony zwłaszcza przy wysyłaniu śmiesznych (faktycznie lub rzekomo) rzeczy. I potem skrupulatnie chroniony adres trafia do osób zupełnie nieznanych, albo, co gorsza, do spamerskich baz danych.
  • Wątki - jeśli już wymiana listów w jakiejś sprawie trwa w najlepsze, to znajdzie się ktoś, komu przyjdzie do głowy zupełnie nowa myśl. Nie napisze jednak nowego listu, ale odpowie na list w wątku, do którego już się przyzwyczaił. I wtedy na nic się zda możliwość sortowania listów wg wątków, bo i tak za jakiś czas trzeba przeprowadzać prace archeologiczne, żeby odnaleźć list na właściwy temat.
  • Potwierdzenie odebrania i priorytet - są osoby tak dociekliwe lub niecierpliwe, że każdy list wysyłają z prośbą o potwierdzenie odebrania albo z najwyższym priorytetem. I tym sposobem wzrasta znieczulica społeczna, bo ludzie przestają reagować na te nadużywane funkcje.
  • Literówki - wiadomo jak są pisane posty na forach. Ta sprawa jest przegrana, należy się odprężyć i przyzwyczaić, tak już zostanie. Ale można oczekiwać, że służbowy list od przedstawiciela dużej korporacji nie będzie zawierał literówek w co drugim słowie. W końcu moduły sprawdzania pisowni są dobrem powszechnie dostępnym, a nie skrzętnie skrywanym w amerykańskich laboratoriach wojskowych.

Przedinternetowy komunikator

Fragment mojej pracy magisterskiej, dotyczący zjawiska, która można uznać za poprzednika instant messaging, czyli zwykłego pisania liścików na kartce. Styl oczywiście, jak to w magisterce, z aspiracjami do naukowości, ale da się znieść

Uczniowie na nudnych lekcjach lub studenci na równie nieciekawych wykładach praktykują różne sposoby spędzania czasu. Jednym z nich jest korespondencja pisemna. Przyjmuje ona formę krótkich notatek przesyłanych za pośrednictwem innych uczestników zajęć. Może też odbywać się między osobami znajdującymi się obok siebie. Piszą one do siebie komunikaty na jednej kartce.

Jest to dość osobliwa forma przekazu, trudna do jednoznacznego zakwalifikowania. Plasuje się ona gdzieś między pisaniem listów a rozmową w cztery oczy. Tekst nie jest wypowiadany ustnie, lecz pisany na kartce papieru. W tej części przypomina klasyczną korespondencję listową. Jednak kolejne cechy tego typu przekazu zbliżają go bardziej do komunikacji oralnej. Nie występuje opóźnienie między nadaniem a odbiorem komunikatu. Odbiorca czyta tekst podczas pisania go przez nadawcę. W związku z tym ma możliwość natychmiastowej reakcji. Może odpowiedzieć zaraz po napisaniu komunikatu, a nawet w jego trakcie, przerywając pisanie drugiej osobie. Tradycyjna korespondencja pisemna, a tym bardziej druk, nie daje takiej możliwości. Ten sposób pisania oddala zarzut Platona wobec pisma, które nie może udzielić odpowiedzi na pytania, jakie pojawiają się podczas czytania.

Również inne cechy korespondencji wykładowej przybliżają ją do przekazu oralnego. Pismo zasadniczo ogranicza się do przekazu werbalnego, odcinając zupełnie niewerbalną część komunikacji międzyludzkiej. Zwracał uwagę na to zjawisko Marshall McLuhan. Oceniając je negatywnie, stawiał pismu zarzut redukcjonizmu i upatrywał możliwości odrodzenia się pełnowartościowego przekazu dzięki mediom nie stosującym pisma, czyli telewizji, radia i telefonii.

Jednak w sytuacji, gdy piszące osoby znajdujące się obok siebie, mogą one wyrażać pełen repertuar komunikatów niewerbalnych w postaci gestów i mimiki. W praktyce jest to na przykład przybieranie zdziwionego wyrazu twarzy, kręcenie głową albo rozkładanie ramion. Przekaz werbalny ma więc typową postać pisemną, jest jednak odbierany równocześnie z komunikatami niewerbalnymi. Tę wykładową grę można uznać za realizację Ongowskiego postulatu wtórnej oralności. Zachodzi w niej zatarcie granicy między komunikacją oralną a pisemną. Można również nazwać to syntezą tych dwóch sposobów przekazywania informacji. Tego typu pisanie/mówienie jest jednak tylko ciekawostką. Zdecydowania większość przekazów pisemnych jest pozbawiona niewerbalnych elementów przekazu oralnego i jednoznacznie odróżnia się od mówienia.

Podsumowując - nihil novi sub sole, czyli nic nowego pod słońcem.

Wyszukiwarka kontra przeglądarka po raz n-ty

Przy okazji informacji o śmierci współtwórcy Altavisty Rzeczpospolita pisze:

Paul Flaherty, jeden z twórców pierwszej popularnej wyszukiwarki stron interentowych Altavista, zmarł na atak serca w wieku 42 lat w swoim domu w Belmont niedaleko San Francisco - poinformowała rodzina. Flaherty pierwszy wpadł na pomysł indeksowania stron internetowych i oparcia na tej zasadzie działania przeglądarki. Altavista stała się jedną z najbardziej popularnych przeglądarek w połowie lat 90. ubiegłego wieku.

W pierwszym zdaniu jest jeszcze mowa o wyszukiwarce, które następnie przeistacza się w przeglądarkę. Trudno policzyć, który to już raz widzę pomylone te dwa pojęcia. Można to przeboleć u cioci, która jest dumna, że się jej udało samodzielnie napisać i wysłać e-maila. Ale redaktorzy dziennika, który chce uchodzić za opiniotwórczy, powinni baczniej zwracać uwagę na to, co piszą. Zwłaszcza, że nie są to jakieś technologiczne niuanse zrozumiałe jedynie dla geeków.

Obawiam się jednak, że to mieszanie terminów już nigdy nie minie. Trzeba było od razu zrobić mniej podobne tłumaczenia. A teraz, jak pisał Asnyk: Daremne żale - próżny trud, Bezsilne złorzeczenia!

Poezja gadu-gadu [uwaga: niecenzuralne teksty]

Tak się jakoś stało, że dopiero teraz trafiłem na stronę Jellonki, czyli Jellonki z Gadu-Gadu i ich durne zaczepki. Wśród wielu intrygujących tekstów trafiła się też poetycka perła, godna Marcina Świetlickiego:

xxxxxxx: heja
xxxxxxx: poklikasz
xxxxxxx: co u ciebie
xxxxxxx: jesteś z Pszczyny
xxxxxxx: tak czy nie
xxxxxxx: takkkkkkkkkkkk
xxxxxxx: pisz
xxxxxxx: ty stara szmato
xxxxxxx: kurwo
xxxxxxx: pizdo
xxxxxxx: dziwko

A dla pokazania kunsztu anonimowego autora, poniżej fragment ze Świetlickiego (całość np. na poema.art.pl):

(..)
Ona czeka. On pali papierosa. Ona nie zdjęła płaszczyka.
Stoi i czeka. On stoi
nad czajnikiem.
Mówi do wody w czajniku.
Mówi tak:
GOTUJ SIĘ KURWO, GOTUJ.
WYPIJE I PÓJDZIE.
GOTUJ SIĘ KURWO, GOTUJ.
WYPIJE I PÓJDZIE
W MROK.
(..)

Pecet zamiast telewizora

Wiadomość z Interii:

Raport agencji Jupiter Research na temat przemian w sposobach korzystania z mediów w Europie przynosi informacje na temat rosnącej roli internetu. Analizie poddano sytuację w sześciu krajach (Niemczech, Szwecji, Włoszech, Wielkiej Brytanii, Francji i Hiszpanii), uznanych ze największe rynki naszego kontynentu.

W poprzednim badaniu, przeprowadzonym w 2001 roku, zaledwie 17% respondentów z tych państw stwierdziło, że spędza średnio więcej czasu surfując po sieci, niż oglądając telewizję. W najnowszym wydaniu raportu taki model spędzania wolnego czasu zadeklarowało już 27% badanych. Autorzy dokumentu tłumaczą to gwałtownym rozwojem infrastruktury i popularyzacją stałych łączy w Europie Zachodniej oraz przewidują dalszy szybki wzrost w tej mierze. W grupie użytkowników Sieci za pośrednictwem stałych łączy odsetek osób, które spędzają więcej czasu przed komputerem niż przed telewizorem wynosi obecnie 40%.(Enter)

Dokładnie wczoraj miałem takie myśli. O ile w czasach sielskiego dzieciństwa, to spędzanie czasu przed telewizorem było oznaką młodości i postępowości, o tyle teraz telewizja trąci staroświeckością. Wedle moich prywatnych obserwacji najwięcej czasu przed telewizorem spędzają babcie i ciotki, które oglądają ciurkiem wszystkie seriale i teleturnieje. Mam wrażenie, że żałożenie kablówki u babci jest niechlubnym czynem porównywalnym z zabarykadowaniem babci w mieszkaniu, zabiciem drzwi i okien deskami i posadzeniem przed drzwiami dwóch rotwailerów. W każdym razie efekt jest ten sam. Babcia nie wysadzi nosa z domu.

Jeśli chodzi o moje prywatne statystyki, to przez ostatni miesiąc, a może i dłużej, na internet przypada 100% czasu. Nie oglądałem telewizji dosłownie ani przez minutę, odkąd pojawiły się problemy z telewizorem. Jakoś nie mam potrzeby ich rozwiązania. Gdybym jeszcze miał w komputerze kartę telewizyjną, to może bym się czasami skusił. Jednak nie mam, więc nie oglądam wcale. W internecie sam mogę sobie wybrać, z czego i kiedy chcę korzystać. No i jaki wybór treści! Co prawda większość treści jest marna, ale przy takiej ilości nawet niewielki odsetek dobrych informacji sprawia, że i tak jest żal, że się tylu rzeczy nie przejrzy.